Erotales

Weryfikacja wieku

Strona zawiera treści erotyczne przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Czy masz ukończone 18 lat?

Nieoczekiwane spotkanie
Opowiadania erotyczne

Nieoczekiwane spotkanie

Erotales
Erotales

Agnieszka wróciła do hotelu zmęczona, ale pełna wrażeń po pierwszym dniu konferencji marketingowej w Krakowie. Rzuciła torebkę na łóżko i podeszła do okna, by podziwiać widok na Wawel skąpany w wieczornym świetle. Była doświadczoną specjalistką od reklamy cyfrowej, ale to nie przeszkadzało jej czuć lekką tremę przed jutrzejszą prezentacją. Zerknęła na zegarek – dochodziła dwudziesta. Po szybkim prysznicu planowała jeszcze raz przejrzeć swoje slajdy, a potem zejść do hotelowego baru na kieliszek wina. Potrzebowała chwili relaksu.

Telefon zawibrował. Nowa wiadomość na LinkedIn. Uśmiechnęła się, widząc nadawcę – Tomasz Brzeski, przystojny przedstawiciel agencji z Warszawy, który zadawał najbardziej wnikliwe pytania podczas dzisiejszego panelu dyskusyjnego. Zauważyła jego intensywne spojrzenie już podczas swojego krótkiego wystąpienia wprowadzającego.

"Świetna wypowiedź dziś podczas panelu. Masz jeszcze więcej takich przemyśleń na temat content marketingu? Chętnie posłucham przy kawie... albo lampce czerwonego wina."

Agnieszka zawahała się. Miała trzydzieści cztery lata, była singielką od prawie roku po rozstaniu z długoletnim partnerem. Tomasz zrobił na niej wrażenie – rzeczowy, inteligentny, z lekkim, ale nie nachalnym poczuciem humoru. No i te jego szare oczy, które zdawały się przenikać ją na wskroś podczas dyskusji...

"Dzięki za miłe słowa. Co do wina – akurat miałam podobny plan. Hotelowy bar za godzinę?" – odpisała, czując lekkie motylki w brzuchu, których nie czuła od dawna.

Odpowiedź przyszła niemal natychmiast: "Idealnie. Do zobaczenia."

Wzięła dłuższy prysznic niż planowała. Włożyła czarną sukienkę, która podkreślała jej szczupłą sylwetkę, ale pozostawała profesjonalna – w końcu to spotkanie branżowe, przypomniała sobie. Ale jednocześnie poczuła, że może chce, by było czymś więcej.

Tomasz czekał już przy barze, gdy zeszła na dół. Miał na sobie granatową koszulę z podwiniętymi rękawami, odsłaniającymi umięśnione przedramiona. Uśmiechnął się na jej widok i wstał.

"Wyglądasz jeszcze lepiej niż na scenie," powiedział prosto, bez owijania w bawełnę. "Co podać?"

"Malbec, jeśli mają," odpowiedziała, czując jak jej policzki lekko się rumienią pod wpływem bezpośredniego komplementu.

Rozmowa płynęła zaskakująco łatwo. Od tematów branżowych stopniowo przeszli do bardziej osobistych. Tomasz okazał się być rozwodnikiem z dwuletnim stażem, pasjonatem górskich wędrówek i dobrej literatury. Po drugiej lampce wina Agnieszka przyłapała się na tym, że jej kolano styka się z jego pod barem, a ona wcale nie ma ochoty się odsunąć.

"Chyba czas się zbierać. Jutro ważny dzień," powiedziała w końcu, zauważając, że bar powoli pustoszeje.

"Oczywiście. Też muszę być w formie," zgodził się Tomasz, płacąc rachunek mimo jej protestów. "Odprowadzę cię do windy."

W windzie stanęli blisko siebie. Cisza między nimi nabrała innego znaczenia. Agnieszka czuła zapach jego perfum – drzewny, z nutą cytrusów. Gdy winda zatrzymała się na jej piętrze, zawahała się.

"Twoja prezentacja o której jutro?" zapytał cicho.

"O jedenastej," odpowiedziała, nie ruszając się z miejsca.

"Moja o dziewiątej," uśmiechnął się lekko. "Może po wszystkim zjemy razem lunch? Chyba że masz inne plany..."

"Nie mam," odparła szybko. "Lunch brzmi świetnie."

Tomasz przysunął się nieznacznie bliżej. "Cieszę się. I... dobranoc, Agnieszko," powiedział, delikatnie całując ją w policzek, znacznie bliżej kącika ust niż nakazywałaby konwencja.

"Dobranoc," wyszeptała, wychodząc z windy na miękkich nogach.

W pokoju długo nie mogła zasnąć. Czuła dziwne napięcie, ekscytację, której nie doświadczyła od dawna. Sprawdziła telefon – nowa wiadomość. Tym razem SMS.

"Nie mogę przestać myśleć o naszej rozmowie. I o tym, jak pachniały twoje włosy, gdy staliśmy w windzie. Przepraszam, jeśli to zbyt bezpośrednie. T."

Poczuła, jak jej serce przyspiesza. Przez chwilę zastanawiała się, czy odpowiedzieć. Była dorosłą kobietą, wiedziała czego chce. A tego wieczoru chciała poczuć się pożądana. Poczuć... więcej.

"Też nie mogę zasnąć. I nie, nie jest zbyt bezpośrednie. Wręcz przeciwnie..."

Telefon zadzwonił niemal natychmiast. Odebrała, nie mówiąc nic.

"Jesteś pewna?" jego głos był niższy, lekko zachrypnięty.

"Pokój 412," odpowiedziała tylko i rozłączyła się.

Pięć minut. Tyle zajęło mu dotarcie do jej drzwi. Pięć minut, podczas których zdążyła posprzątać pokój, odświeżyć się i zastanowić, czy nie popełnia błędu. Ale gdy zapukał, wszystkie wątpliwości zniknęły.

Otworzyła drzwi. Stał tam, wciąż w tej samej koszuli, z lekko rozczochranymi włosami, jakby przeczesywał je nerwowo palcami. Jego oczy były ciemniejsze niż wcześniej, pełne intensywnego pragnienia.

Nie powiedział ani słowa. Wziął jej twarz w dłonie i pocałował – najpierw delikatnie, pytająco, a gdy odpowiedziała z równym zaangażowaniem, pocałunek stał się głębszy, bardziej namiętny. Zatrzasnął nogą drzwi za sobą, nie przerywając pocałunku.

"Czekałem na to od chwili, gdy zobaczyłem cię dziś na scenie," wyszeptał, odrywając się na moment od jej ust. Jego dłonie błądziły po jej plecach, odnajdując zamek sukienki.

"A ja od momentu, gdy zadałeś pierwsze pytanie," przyznała, rozpinając guziki jego koszuli.

Poprowadził ją w stronę łóżka, nie przestając całować jej szyi, obojczyków, odkrytych ramion. Sukienka opadła na podłogę, jego koszula wylądowała obok. Agnieszka czuła, jak każdy nerw w jej ciele ożywa pod wpływem jego dotyku.

"Jesteś piękna," powiedział, patrząc na nią z zachwytem.

Przyciągnęła go do siebie, czując, jak przyjemny ciężar jego ciała przygniata ją do materaca. Jego dłonie odnalazły wszystkie miejsca, które sprawiały, że jej oddech przyspieszał, a z gardła wydobywały się ciche westchnienia.

Agnieszka poczuła, jak jego dłonie zaciskają się na jej biodrach, przyciągając ją jeszcze bliżej. Leżała na plecach, z nogami lekko rozchylonymi, a Tomasz zawisł nad nią, opierając się na przedramionach. Jego oddech był gorący, szybki, a w oczach błyszczało coś dzikiego, co sprawiało, że jej cipka pulsowała z oczekiwania. Nie spieszył się – najpierw musnął ustami jej wargi, potem zszedł niżej, całując linię szczęki, szyję, aż dotarł do jej piersi. Wziął jeden sutek do ust, ssąc go mocno, a drugą dłonią ścisnął drugą pierś, drażniąc opuszkami palców stwardniałą brodawkę. Agnieszka wygięła się w łuk, wydając z siebie cichy jęk, który tylko podsycił jego zapał.

– Lubisz to, prawda? – mruknął, podnosząc na moment wzrok, by spojrzeć jej w oczy. Jego głos był niski, niemal zwierzęcy, a ona tylko skinęła głową, zbyt pochłonięta falą gorąca, która rozlewała się po jej ciele.

Zszedł niżej, całując jej brzuch, zatrzymując się na chwilę przy pępku, by zatoczyć wokół niego leniwe koło językiem. Jego dłonie zsunęły się na jej uda, rozchylając je szerzej. Poczuła, jak jego palce muskają wewnętrzną stronę jej nóg, zbliżając się do miejsca, które już było mokre i gotowe na niego. Nie dotknął jej od razu – najpierw dmuchnął lekko w jej cipkę, sprawiając, że zadrżała z niecierpliwości. Dopiero potem rozchylił jej wargi palcami i przejechał językiem po całej długości, powoli, delektując się jej smakiem. Agnieszka zacisnęła dłonie na prześcieradle, jej biodra uniosły się instynktownie, a z gardła wyrwał się kolejny, głośniejszy jęk.

– Boże, Tomasz… – wysapała, gdy jego język zatoczył kółko wokół jej łechtaczki, a potem zamknął ją w ustach, ssąc delikatnie, ale z narastającą intensywnością. Wiedziała, że jest w tym dobry, ale nie spodziewała się, że aż tak bardzo ją rozłoży na łopatki. Dodał palec, wsuwając go powoli do środka, a potem, rozciągając ją i drażniąc w rytmie, który idealnie współgrał z ruchami jego języka. Była już na skraju, czując, jak napięcie w dole brzucha rośnie, ale on nagle się zatrzymał.

– Jeszcze nie – szepnął, unosząc się nad nią z uśmiechem pełnym satysfakcji. Jego usta lśniły od jej soków, a ona poczuła, że robi się jeszcze bardziej mokra na ten widok. Sięgnął do swoich spodni, które wciąż miał na sobie, i szybko je zsunął razem z bokserkami. Jego kutas stał twardy, gruby, z żyłami pulsującymi pod skórą, a ona mimowolnie oblizała wargi, wyobrażając sobie, jak będzie się w niej czuł.

Tomasz ukląkł między jej nogami, chwytając ją za kostki i unosząc jej stopy na swoje ramiona. Przyciągnął ją bliżej, ustawiając tak, by jej cipka była na wprost jego bioder. Przytknął czubek kutasa do jej wejścia, drażniąc ją przez chwilę, wcierając się w jej wilgoć, ale nie wchodząc od razu. Agnieszka sapnęła z frustracji, unosząc biodra, by go zachęcić.

– Proszę… – wyszeptała, a to słowo wystarczyło.

Wszedł w nią jednym płynnym ruchem, głęboko, aż po same jądra, wypełniając ją całkowicie. Oboje jęknęli równocześnie – ona z rozkoszy, on z ulgi, że w końcu jest w środku. Przez moment trwali nieruchomo, delektując się tym uczuciem, ale potem zaczął się poruszać. Najpierw powoli, wychodząc niemal do końca, by zaraz znów wbić się w nią z mocą, która sprawiała, że łóżko zaskrzypiało. Jego dłonie zaciskały się na jej udach, przytrzymując ją w miejscu, a ona oplatała go nogami, chcąc go jeszcze głębiej.

– Jesteś taka ciasna – wychrypiał, przyspieszając tempo. Jego biodra uderzały o jej tyłek, a mokry dźwięk ich ciał zlewał się z jej coraz głośniejszymi stęknięciami. Agnieszka czuła, jak jego kutas wypełnia ją raz za razem, trafiając w punkt, który sprawiał, że traciła oddech. Wyciągnęła ręce, wbijając paznokcie w jego plecy, zostawiając czerwone ślady na skórze.

– Mocniej – wydyszała, a on posłuchał bez wahania. Przechylił się nad nią, opierając dłonie po bokach jej głowy, i zaczął ją pieprzyć z taką siłą, że materac uginał się pod nimi. Jej cycki podskakiwały w rytmie jego pchnięć, a ona sama czuła, że zbliża się do krawędzi. Chwyciła go za włosy, przyciągając jego usta do swoich, całując go zachłannie, gryząc jego wargę, gdy fala orgazmu zaczęła narastać.

– Dojdź dla mnie – powiedział między pocałunkami, a jego głos, pełen władzy i pożądania, pchnął ją poza granicę. Eksplodowała, krzycząc jego imię, jej cipka zacisnęła się na nim jak imadło, pulsując w rytmie spazmów. To wystarczyło, by i on stracił kontrolę – kilka ostatnich, gwałtownych pchnięć i wyszedł z niej w ostatniej chwili, tryskając gorącym strumieniem na jej brzuch i piersi. Upadł obok niej, dysząc ciężko, a ona rozsmarowała jego spermę po swojej skórze, czując się jednocześnie spełniona i wciąż nienasycona.

Przez chwilę leżeli w milczeniu, ich oddechy powoli się uspokajały. W końcu Tomasz obrócił głowę, patrząc na nią z leniwym uśmiechem.

– Jesteś niesamowita – powiedział cicho, a ona tylko się uśmiechnęła, wiedząc, że to dopiero początek.

Leżeli wtuleni w siebie, gdy pierwsza zapowiedź świtu zaczęła rozjaśniać niebo za oknem. Tomasz bawił się kosmykiem jej włosów, kreśląc drugą ręką wzory na jej nagich plecach.

"Chyba nie wyspałam się przed prezentacją," wymruczała Agnieszka w jego ramię.

"Ja też nie," zaśmiał się cicho. "Ale było warto."

Podniosła głowę, by na niego spojrzeć. "Zdecydowanie. Chociaż nie wiem, jak spojrzę ci w oczy podczas konferencji."

"Będziesz profesjonalistką, jaką jesteś," powiedział, całując ją lekko w czoło. "A potem na lunchu możemy omówić, co dalej."

"Co dalej?" zapytała, nagle odrobinę zdenerwowana.

"Tak. Bo widzisz, moja agencja otwiera oddział w Krakowie za miesiąc. I będę potrzebował kogoś na stanowisko dyrektora marketingu," uśmiechnął się.

"A czy to nie byłby konflikt interesów?" zapytała przekornie.

"Tylko jeśli nie ustalimy jasnych zasad," odparł, przyciągając ją bliżej. "Zasada numer jeden: żadnych służbowych spraw w sypialni."

"A zasada numer dwa?" wyszeptała, czując jak jego dłoń znów zaczyna wędrówkę po jej ciele.

"Zasada numer dwa: to, co dzieje się w sypialni, zostaje w sypialni," odpowiedział, całując ją z rosnącą intensywnością.

Telefon Agnieszki zapiszczał – alarm nastawiony na szóstą rano. Zignorowała go, wyłączając jednym ruchem.

"Mamy jeszcze trochę czasu," wyszeptała, poddając się jego pieszczotom. Prezentacja mogła poczekać. To, co działo się teraz, było znacznie ważniejsze – odkrywanie nowego początku, którego żadne z nich się nie spodziewało. A wszystko zaczęło się od jednej wiadomości i kieliszka czerwonego wina.

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Komentarze są moderowane. Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu przez administratora.

W tej chwili nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.